Andrzej Pilipiuk, Norweski Dziennik [recenzja]

Dzieje powstawania Norweskiego Dziennika są skomplikowane. Mimo że wydany później niż pierwszy tomik opowiadań o Jakubie Wędrowyczu, powstawać zaczął znacznie wcześniej i jest najdłużej pisanym dziełem Pilipuka (tworzył je około 20 lat). To na tej powieści „największy piewca polskiej wsi od czasów Reymonta” szlifował swoje pióro, to od niej zaczęła się kariera homo literaticusa. Później zachęcony opinią innego twórcy wydał najpierw 5 tomów opowiadań oraz 19 tomów kontynuacji Pana Samochodzika pod pseudonimem Tomasz Olszakowski (z powodu czego wydawca może sobie pluć w brodę:))Norweski Dziennik to trylogia, która zabiera nas do malowniczej Skandynawii, gdzie wśród fiordów przeżywamy przygody wraz z głównym bohaterem Tomaszem Paczenką i jego przyjacielem Maciejem Wędrowyczem (wnukiem osławionego już Jakuba).

Uciekający przed KGB Tomasz dzięki NTS (Narodowy Związek Pracujących, patrz Wikipedia) trafia do Norwegii. Tam ukrywa się przed siłami „Wielkiego Brata”, w czym pomagają mu hrabia Derek Tomatow oraz organizacja Gladie.

Dziennik czyta się tak szybko i dobrze, że człowiek nawet nie zauważa, kiedy przewraca kolejne kartki. Autor zgrabnie łączy ze sobą fakty i fikcję. Jest to doskonała lektura dla wszystkich, którzy chcą przy książce odpocząć, oderwać się od szarej rzeczywistości i przeżyć niesamowitą przygodę.

This entry was posted in Recenzje and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>