Najlepsze książki za 50 groszy?

Czy czytalibyście książki, jeśli byście musieli za nie płacić? Pytanie wydaje się nie na miejscu, bo jeśli ktoś kupuje książki, wydaje na nie pieniądze i to całkiem niemałe zważywszy na przeciętne (nie średnie) polskie zarobki. Ale mowa jest o czym innym. Nie kupujecie książek, tylko chadzacie do biblioteki. Pięćdziesiąt groszy za jeden wypożyczony egzemplarz to dużo, czy mało?

Pytanie jest zasadne, ponieważ okazuje się, ze polskie przepisy o bezpłatnych bibliotekach, które zgodnie z naszymi krajowymi zapisami ustawowymi działają jako organizacje non-profit, mogą być sprzeczne z prawem unijnym. W końcu jest to forma korzystania z dóbr kultury, które przecież ktoś wytworzył i temu komuś prawdopodobnie należą się tantiemy.

Dość logiczne. Pytanie ile i kto ma to sfinansować. Można by przyjąć, że te tantiemy zapłaci autorom i wydawnictwom powinno państwo. Ale czy to nie odbije się na ofercie bibliotek? Zamiast na zakup nowości wydawniczych, remonty, utrzymanie, pieniądze będą szły na opłacenie twórców i wydawców.

Nie mam pojęcia, ile pieniędzy trzeba by było przekazywać wydawcom za wypożyczanie ich książek za darmo, bo zakładam, ze do jakiś prowizji mają prawo. Z pewnością nie może to być rzucone w tytule 50 groszy. Ale czy biblioteki publiczne nie mogą takich symbolicznych opłat za wypożyczanie książek pobierać?

Trzysta tysięcy zamiast siedmiu na zakupy

Anna Grędzińska, dyrektor Biblioteki Publicznej na Woli w Warszawie, w rozmowie z Krytyką Polityczną powiedziała, że jest przeciwna wprowadzeniu takich opłat. – Ktoś, kto czyta sporadycznie, może i mógłby sobie pozwolić na zapłacenie 50 groszy za pożyczenie książki. Ale osoby, które czytają dużo i namiętnie, a do tego są niezamożne, mogłyby być odizolowane od kultury – twierdzi Grędzińska, albo bardzo źle myśląc o ludziach, że nawet małych pieniędzy nie będą w stanie wydawać na swoje hobby, albo też przeceniając poziom biedy w Polsce.

Grędzińska w tym samym wywiadzie przyznaje, że jej biblioteka wypożycza milion egzemplarzy rocznie i ma jednocześnie dotację 7,5 tysiąca na zakup nowości.

Zróbmy prosty rachunek. Wprowadźmy opłatę 50 groszy za wypożyczenie. 20 groszy z tego dajmy twórcom. Zostaje nam 30 groszy. Jeśli pomnożymy to razy milion wypożyczeń w bibliotece na Woli, daje nam to 300 tysięcy rocznie do dyspozycji tejże. To trochę więcej na zakup nowości, niż 7,5 tysiąca, prawda?

This entry was posted in O książkach ogólnie and tagged , , . Bookmark the permalink.

38 Responses to Najlepsze książki za 50 groszy?

  1. lavinka pisze:

    Pochodna wadliwie napisanego prawa autorskiego. Gdyby wydawcy książek mieli takie wpływy jak wydawcy muzyki, nie było by w Europie ani jednej biblioteki, a ludzie kupowaliby w tajemnicy kserokopiarki i skanery (bo oczywiście legalna ich sprzedaż także byłaby zabroniona) ;)

  2. Myszaj pisze:

    Wypożyczam kilkaset książek rocznie. To dużo. Z drugiej strony to więcej książek dla biblioteki, więc i dla mnie… Sprawa dla rozważenia.

  3. zołza pisze:

    Hmmm, kontrowersyjne. Mogę się zgodzić na jakąś niewielką opłatę abonamentową, czy parę groszy od sztuki, ale w momencie kiedy szanowne Państwo nie będzie mi zabierać dodatkowych procencików od wypłaty, w postaci podatku na kulturę. Skoro płacę taki podatek, to niby dlaczego mam płacić drugi raz na już sfinansowana instytucję?!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>