Klasyka laika

Zacznijmy od tego, czym właściwie jest klasyka.

Klasyka to wszystko to co charakteryzuje sie spokojem, ładem i harmonią. Hmm… A jak się ona przejawiają w książce? Trudne pytanie. W klasycznych książkach powinnym też być odwołania do antyku. Ale takie znajdziemy dziś nawet w tekstach piosenek hip-hopowych. Czy oznacza to, że są one klasyką? Sięgnijmy więc do „Słownika języka polskiego”: dowiadujemy się z niego, że klasyka to ogół dzieł uważanych za podstawowe, reprezentatywne i najcenniejsze w literaturze i sztuce.

Czy można znaleźć bardziej ogólne stwierdzenie? W takiej sytuacji pozostaje powołać się na „klasyka”, jakim niewątpliwie jest Mark Twain, który stwierdził, że klasyka to to, co wszyscy chcieliby przeczytać i czego nikt nie czyta.

A są w ogóle takie książki?

Przecież każdy z nas ma swój własny gust czytelniczy – jeden czyta fantastykę, drugi kryminały, a jeszcze innych harlequiny. Może lepiej klasykę zdefiniować jako to, czego każdy wstydzi się, że nie zna i mimo tego tego nie czyta (przynajmniej nie dobrowolnie). Ale po co czytać, skoro z pomocą przychodzi współczesne kino i telewizja? Po co spędzać wiele godzin i marnować energię na czytanie tysiąca stron Trylogii Sienkiewicza, skoro można w kilka godzin poznać całość, oglądając filmy Wajdy? Coś z literatury powszechnej. Proszę bardzo, nie czytałeś nic Tołstoja? Co powiesz na „Wojnę i pokój”? Tym razem trochę dłuższa rozrywka, bo oglądnąć trzeba serial.

Kto czytał „Pana Tadeusza”?

I tu pojawia się wszechobecne pytanie: czy kanon polskiej klasyki stanowi lista lektur szkolnych, które przynajmniej teoretycznie każdy z nas przeczytał (niestety bardzo często w postaci tzw. bryków)? Choć i z tym różnie bywa, bo jak się okazuje ludzie, którzy zdali maturę, owszem wiedzą, że „Słowacki wielkim poetą był”, czasami jeszcze gdzieś im tam mignie, że miał co najmniej dwuznaczne stosunki ze swoja matką. No i na tym koniec. Kto by tam słyszał o jakimś „Konradzie”, nie, stop, a może to jednak był „Kordian”… Tak, jednak „Kordian”. A co z Mickiewiczem? Jak to co? „Pan Tadeusz”. I jeszcze był Krasiński, ale o tym to już w ogóle nie warto pamiętać. Norwid, Sienkiewicz, Reymont, Prus, Orzeszkowa, Konopnicka, Miłosz czy Herbert. Wiadomo, żyli, pisali, co dalej? No – napisali i umarli.

A co z kanonem literatury obcej?

W księgarniach zazwyczaj książki podzielone są na półkach na literaturę polską i obcą. I tu się zaczyna problem. Kto bowiem może wiedzieć, czego spodziewać się na półkach z klasyką obcą? Przecież w szkole poza wyjątkami, tj. Shakespeare’em, Dostojewskim i Goethem, praktycznie nie „przerabia się” literatury obcojęzycznej. Kto słyszał o Joyce’ie albo Prouście i Mannie? Studenci romanistyki mogą sobie czytać Racine’a, Corneille’a i Moliera, Kartezjusza czy nawet Pascala. Germaniści muszą coś tam wiedzieć o tym, co napisał Luter, Kant, Schiller, Lessing i oczywiście Goethe. Co z pozostałymi zainteresowanymi? Przecież nawet nie ma polskich tłumaczeń książek tych autorów, a jak takie były, to nakład dawno się skończył, a na reedycję nie ma co liczyć, bo to nieopłacalne!!! Weźmy na przykład takiego Zolę. Opisał się trochę w życiu, niektórzy nawet lubią czytać te jego wypociny. Cóż z tego, skoro w Polsce powszechnie dostępne są zaledwie dwa jego dzieła: „Nana” i „Germinal”, chcesz więcej, musisz się wykazać determinacją. Ale czego się nie robi dla dobrej książki? Niestety z innymi „importowanymi” pisarzami-klasykami bardzo często jest podobnie.

Klasyka dla każdego

Obecnie używa się pojęcia klasyki dla oznaczenia książek, które przeczytać powinien każdy entuzjasta konkretnego gatunku literackiego. Tak więc mamy klasyczne kryminały, romanse, powieści przygodowe, klasykę fantastyki, a nawet popularnych ostatnio japońskich komiksów – mang. Życie jest krótkie, a książek wiele, i każdy z nas wolałby czytać tylko takie, które będzie mógł uznać za bardzo dobre. Więc po co cierpieć razem z młodym Werterem, męczyć „Lalkę” albo „Krzyżaków”? Przecież, będąc fanem fantastyki, można się uznać za znawcę klasyki już po przeczytaniu „Władcy Pierścieni” i „Konana Barbarzyńcy”. Oj, zdziwiłby się Pan Twain, jak wiele osób czyta dziś klasykę.

This entry was posted in O książkach ogólnie and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>