Morderca bez twarzy i rodzinne sekrety [recenzja]

Szwedzką prowincję sparaliżował strach – ktoś w niezwykle brutalny sposób zamordował dwoje staruszków w środku nocy w ich własnym domu. Miejsce zbrodni przypominało rzeźnię. Konająca kobieta powtarza szeptem jedno słowo – „zagraniczny”. Prowadzący śledztwo komisarz Wallander jest zdeterminowany, żeby odnaleźć sprawcę.

Zapowiada się jednak długa i żmudna praca, brakuje jakichkolwiek punktów zaczepienia, czy motywów dla takiego bestialstwa. Czegóż bowiem można chcieć od skromnego, przeciętnie żyjącego na wsi starszego małżeństwa? Czy wysłużony koń i błędnie zawiązany węzeł pozwolą złapać przestępcę?Jakby tego było mało, prasa dostała przeciek o wyznaniu poszkodowanej. Zaczyna się medialna burza na temat polityki imigracyjnej, obozów dla uchodźców i ostra nagonka na obcokrajowców przybywających do Szwecji. Czy zabójstwo Somalijczyka i pogróżki o kolejnych zamachach na uchodźców są jakoś powiązane z tym przerażającym morderstwem? Czy policjant przeżywający kryzys wieku średniego, którego właśnie rzuciła żona udźwignie ciężar sprawy? Czy morderca bez twarzy zostanie schwytany?

Morderstwo, romans, pieniądze i polityka

Dawno nie wpadł mi w ręce dobry kryminał policyjny. Ten mogę spokojnie polecić . Co prawda styl pisarski jest nieco toporny, obawiam się jednak, że to bardziej  wina tłumaczenia niż samego Henninga Mankella. Zresztą, szybko można przywyknąć do krótkiej „szarpanej” narracji. Książka ma wszystko czego wymaga się od dobrego kryminału – jest złożony, niejednoznaczny główny bohater, jest morderstwo i doskonała intryga, mnóstwo tajemnic , zwrotów akcji i ślepych uliczek. Jest też skrywany romans i duże pieniądze.

Ciekawie wprowadzony jest wątek polityczny, który w pewnym momencie zaczyna wypijać się na pierwszy plan. Autor dokonuje krytyki szwedzkiej polityki imigracyjnej i opisuje reakcje społeczne jej towarzyszące – rodzące się nastroje nacjonalistyczne i skomplikowaną sytuację w obozach dla imigrantów. Nie zabraknie wątku polskiego – będziemy mieć, a jakże, polską rodzinę nielegalnych emigrantów, mieszkającą od kilku lat na szwedzkiej prowincji. Trochę to smutne. Mnie bardzo rzuciło się w oczy, choć jest to tylko malutka wzmianka, że jednak nadal część Zachodu tak postrzega Polaków na emigracji. Niemniej jest to dobra książka, z wciągającą fabułą i dobrze dozowanym napięciem.

Czy pozostałe części przygód Kurta Wallandera są równie ciekawe pozostawiam ocenie czytelników.

This entry was posted in Recenzje and tagged , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>