Germinal, miesiąc buntu [recenzja]

W każdej epoce znajdzie się klasa, czy grupa zbuntowanych, chcących obalić zastany porządek świata. Kapitalizm krytykowany jest od początku swego istnienia. Wyzysk, nierówny podział dóbr, niemal niewolnicza praca za głodowe wynagrodzenia, itp. Brzmi znajomo?

Piękna młoda kobieta i dwóch zazdrosnych mężczyzn. Który zdobędzie jej względy, który będzie prowadził w tym miłosnym tańcu? Jak zakończy się ten tragiczny trójkąt? Nie, to nie opis romansu z gatunku harlekinów.

Opisane wyżej wątki, to motywy przewodnie XIX powieści Germinal Emila Zoli. Pomimo czasu w jakim powstawała, książka pozostaje aktualna nawet w XXI wieku. Niezwykły kunszt literacki Zoli pozwalał mu tworzyć dzieła uniwersalne i ponadczasowe. Przyznam, że to nie jest mój pierwszy kontakt z tą powieścią. Zmuszona przeczytać ją w gimnazjum, brnęłam z trudem przez kolejne strony. Dziś – z wyrobionym światopoglądem – pochłonęłam bez tchu. Echa buntu przeciw bogatym pobrzmiewają i dziś – czy możemy liczyć na finał jak w Germinalu? Kto wie…

Zupełnie, jak dziś…

Fabuła jest  wielowątkowa. Przeplata się tu wątek społeczny – wyzysk klasy robotniczej i zepsucie burżuazji, ale także patologie i przemoc, zrodzona przez skrajne ubóstwo, z wątkiem politycznym – rosnącej w siłę Międzynarodówki i ideologii komunizmu i socjalizmu; na romansach, zdradach i miłosnym trójkącie kończąc.  Nikt tu nie jest bez winy, nikt nie jest kryształowo czysty. Kobiety z wyższych sfer bez skrupułów pławią się w luksusie nie i zważając na otaczającą je nędzę, zdradzają mężów na lewo i prawo. Nie inaczej jest w osiedlach robotniczych, gdzie bite i poniżane kobiety, także oddają się rozlicznym miłostkom na boku.

Żądza władzy i brak nadziei na lepszy los popychają wreszcie pokornych górników do ostateczności – otwartego buntu przeciw panującemu porządkowi. Jak skończy się ten niekontrolowany wybuch nienawiści i przemocy? Kto zyska, a kto straci na przedłużającym się strajku? I wreszcie – co może bardziej zdegenerować człowieka – poczucie wyższości i władzy, czy głód i nędza?

This entry was posted in Recenzje and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>