Wygraj książkę Marzyciele i Pokutnicy [wyniki konkursu]

Mamy zwycięzcę, a właściwie zwyciężczynię! Po naradzie i długich sporach redakcja zdecydowała, że książka powędruje do agf za komentarz:

Najbardziej szalone marzenie i skutek? Posiadanie dziecka :) Marzenie się spełniło, a skutek jego właśnie drzemie w foteliku naprzeciwko. I tak jak ta książka – to historia osadzona w szarej polskiej rzeczywistości, marzenie zwykłe, banalne, a jednak nic nie ma w tym zwykłego, wszystko zaskakuje! :)

Zwyciężczyni gratulujemy wygranej! Szczegóły odbioru nagrody wyjaśnimy mailowo. A wszystkim Uczestnikom zazdrościmy takich niezwykłych marzeń i ich realizacji i dziękujemy za udział w konkursie. Na zachętę dodam, że już jutro ogłosimy nowy konkurs z kolejnymi ciekawymi książkami do wygrania!


Marzyciele i Pokutnicy to literacki debiut Krzysztofa Spadło i nowa pozycja fantasy-horroru na polskim rynku wydawniczym. Książka składa się z 10 niecodziennie codziennych opowiadań. Każda historia osadzona jest w szarej polskiej rzeczywistości. Bohaterami są na pozór przeciętni do bólu ludzie. Jednak tu nic nie jest takie jak się wydaje. Nic nie jest oczywiste i nigdy nie wiadomo co czeka za zakrętem.

Wszyscy miłośnicy grozy i fantasy powinni bez wahania sięgnąć po tę książkę.

Specjalnie dla naszych Czytelników mieliśmy do wygrania wyjątkowy egzemplarz  z podpisem autora!

Aby wziąć udział w konkursie wystarczyło polubić nasz profil na Facebooku i odpowiedzieć w komentarzu pod tym teksem na pytanie:


Jakie wasze najbardziej szalone lub nierealne marzenie udało się spełnić i jaki był tego skutek?

Na odpowiedzi czekaliśmy do piątku 13 lipca.

Zobacz stronę autora.

This entry was posted in Konkursy and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

46 Responses to Wygraj książkę Marzyciele i Pokutnicy [wyniki konkursu]

  1. Ptaszek Modraszek pisze:

    Odpowiem trochę przewrotnie 0 nie powinniśmy się starać, aby spełniały się nasze marzenia jakieś najdziwniejsze, ale aby wszystkie marzenia się spełniały. I to tylko od nas zależy :)

  2. Leylia pisze:

    Od zawsze chciałam zasmakować Orientu! I pewnego pięknego słonecznego dnia, po prostu weszłam na stronę linii lotniczych zarezerwowałam bilet, potem spakowałam manatki i fruuu, tyle mnie widzieli. Przez dwa tygodnie zobaczyłam, przeżyłam i poczułam więcej niż przez całe życie!

  3. werka777 pisze:

    Moim największym marzeniem było wziąć udział w wyścigach samochodowych. A że jestem dziewczyną, wszyscy od razu skreślali mnie z listy, śmiejąc się z moich pragnień. Nieraz zdarzało mi się popełniać za kierownicą gafy, ale wtedy, kiedy dopiero co miałam prawo jazdy. Potem już czułam się w aucie jak ryba w wodzie. Pomimo tego, każdy pamiętał moje dawne wyskoki i zamiast mnie wspierać, tylko zniechęcali. Może chcieli być życzliwymi i uchronić mnie przed wystawieniem się na pośmiewisko. Jak się okazuje, wcale się tak nie stało. O ustalonej godzinie pojechałam tam, gdzie co niedzielę zbierali się wszyscy, którzy chcieli wystartować. Warkot silników nieco mnie sparaliżował. Długo czekałam na swoją kolej i coraz bardziej obawiałam się porażki. Nie ścigałam się o nic wielkiego, ale tutaj ważny był mój honor. Byłam jednak już zapisana na liście i nie chciałam się wycofywać. Nie było już odwrotu. Kiedy stałam już na wyznaczonej linii spoglądając na auto rywala, zadrżałam. A potem jakby wszystko inne przestało być ważne. Pomyślałam, że muszę pokazać, na co mnie stać. Trasa do przejechania była krótka i prosta, więc nie powinnam się martwić. Kiedy dostaliśmy sygnał oznaczający start, ruszyliśmy. I nagle z daleka usłyszeliśmy jakiś dziwny sygnał – sygnał, którego nie powinno tam być. To był dźwięk wozu policyjnego, który teraz jechał wprost na mnie. Jaki był efekt mojego marzenia? Po części go spełniłam. Wszyscy widzieli, że byłam na tyle odważna, żeby wystartować. Byłam z tego dumna. Ale spędziłam naprawdę sporo czasu na komisariacie, tłumacząc się policji z zaistniałej sytuacji. No cóż, czasami marzenia wymagają poświęceń;)

  4. Sarence pisze:

    Na pożegnanie wakacji w Grecji postanowiłyśmy wykąpać się nago w morzu, ale akurat na plażę przyszła grupka imprezowiczów, która nigdzie się nie spieszyła, także musiałyśmy czekać w wodzie, aż sobie pójdą, co trochę trwało… :p szczęściem działo się to nocą, bo byłby wstyd :D aczkolwiek wspomnienia niezapomniane, poczuć się jak Afrodyta… czyż nie?

  5. aForest pisze:

    Śniąc często wyobrażamy sobie siebie w sytuacjach ze snu, czy w rzeczywistości zachowalibyśmy się podobnie, i czy podejmowalibyśmy takie a nie inne decyzje. Tak też było i podczas tych wakacji, z małym zastrzeżeniem, że owszem, marzyłem o takiej sytuacji, ale czy o tej konkretnie – tu już mam wątpliwości.
    Otóż, marzyłem, by stanąć oko w oko z sytuacją, z jaką musieli zmierzyć się bohaterowie licznych książek, które przeczytałem. Tutaj raczej skupiając się na ogromnej przygodzie czy niesamowitym śledztwie, a nie na konkretnym bohaterze czy tytule.
    „Proces” Franka Kavki znany jest chyba wielu czytelników, pytanie, czy zdołali dobrnąć do końca.. Ja poczułem się jak Józef K. Wsiadam z rodziną do samolotu na lotnisku w Izmirze w Turcji. Samolot ma rozgrzane silniki, zaczyna się standardowa procedura przygotowawcza do odlotu. Nagle wpada do samolotu dwóch umundurowanych urzędników Straży Granicznej, rozglądają się po pasażerach i zajętych miejscach> Szybko z obsługą samolotu skonsultowali o jakie miejsca im chodzi i podeszli do nas. Poprosili o paszporty i bez większego komentarza zabrali paszport mojego 8 letniego syna i wyprowadzili go z samolotu! Ja w panice zaczynam dyskutować ze stewardesami, by zatrzymali samolot – bo to jakieś kuriozum i nieporozumienie! Wszystkich uspokajali, mnie pozwolono udać się wraz z urzędnikami do kontroli dokumentów. Zamknięto nas w małym pokoju i pozostawiono przez kilka minut. Bez słowa, bez komentarza, raz po raz tylko ktoś otworzył drzwi, przyjrzał się nam i zamykał za sobą drzwi.. Po kilku minutach, które trwały wieczność pojawił się mundurowy i rozkazał udać się wraz z nim do okienka. Tam kazali skonfrontować datę wbicia wizy i przyczyny braku wizy wjazdowej w paszporcie syna! Skąd u diabła miałem wiedzieć, dlaczego ktoś nie wbił wizy wjazdowej!? Jak mi potem wyjaśniono, policja nie mogła wypuścić samolotu z pasażerem, który nie miał odpowiednio wbitych pieczątek w dokumentach. Z punktu widzenia aparatu władzy – niezgodność krytyczna! Skończyło się na wielkim strachu, panice i przerażeniu. Być może wiem, co czuł K. w „Procesie”, ale czy właśnie o takiej przygodzie marzyłem … ?

  6. marzencia2007 pisze:

    Moim marzeniem było wziąć udział w rajdzie samochodowym (nocą). Dwa tygodnie temu dzwoni do mnie brat, że o 19 jedziemy za Opole (nie powiedział po co, tylko że jedziemy). Ja po pracy pojechałam na myjnie, gdzie spotkałam kolegę który uświadomił mnie że jedziemy na rajd. W domu wystroiłam się jak na imprezkę, brat oczywiście kazał mi się przebrać w stare ubrania bo będzie bardzo brudno. Zanim dotarliśmy na miejsce zaczęło robić się ciemno. Po wpisaniu się do startu i przygotowaniu zrobiła się noc. Wsiedliśmy w auta i do lasu! Przedzieraliśmy się przez górki, błota, wodę, krzaki.. A największą atrakcją był przejazd przez dolinę zalaną pianą (nic nie widzisz, nie wiesz co masz przed sobą, po prostu jedziesz i czekasz aż wyjedziesz na suchy ląd). Po całym rajdzie byliśmy na maxa zmęczeni (w aucie było gorąco, każdą górkę czuło się na tyłeczku a i czasem przy większym wyskoku uderzało się głową o sufit), strach czy dojedziemy do końca, czy auto „nie klęknie i nie powie: już dość”, ale po wyjściu z terenówki, zaciągając się świeżym powietrzem serce mocno bije, na twarzy pojawia się ogromny uśmiech, a w głowie myśl: przeżyłam, dojechałam, spełniłam swoje marzenia!

  7. agf pisze:

    Najbardziej szalone marzenie i skutek? Posiadanie dziecka :) Marzenie się spełniło, a skutek jego właśnie drzemie w foteliku naprzeciwko. I tak jak ta książka – to historia osadzona w szarej polskiej rzeczywistości, marzenie zwykłe, banalne, a jednak nic nie ma w tym zwykłego, wszystko zaskakuje! :)

  8. JOLA pisze:

    Moim największym marzeniem jest wyprawa na Etnę i opalanie sie w stroju Ewy we wnętrzu wulkanu!

  9. Piotr pisze:

    Moim marzeniem zawsze było umówienie się z jedną z najwspanialszych dziewczyn z mojej licealnej klasy. Jednak byłem nieśmiały więc mimo wielkiej motywacji do działania nie mogłem znaleźć w sobie odwagi do działania. Szczęśliwym trafem dowiedziałem się jednak, że nie ma ona z kim iść na studniówkę. Trochę mi to zajęło, ale w końcu wykrzesałem z siebie ociupinkę śmiałości. Było to już dobre kilka lat temu. Teraz jesteśmy 2 lata po ślubie, a nasz dwuletni synek biega radośnie po domu. Jak więc widać, warto spełniać marzenia. :)

  10. Slaugter pisze:

    Jeszcze 1,5 roku temu było to ta odległe marzenie, ale schudłem 30 kg. Dzięki temu ludzie zaczęli mnie inaczej postrzegać, poprawiła mi se samoocena spotkałem miłość swojego życia :)
    Pozdrawiam.

  11. Pantherinae pisze:

    Kiedyś chciałam mieć swojego potwora, dzisiaj siedzi już u mnie na półce. Co prawda jest pluszowy i mały, ale i tak go kocham.

  12. janeg pisze:

    Jestem tą szczęściarą, która jak sobie coś wymarzy to będzie dążyć realizacji marzenia (tak, tak. nie czekam biernie. działam). Wymarzyłam sobie żeby zmienić pracę, wyprowadzić się od rodziców, przenieść się do dużego miasta. Od razu nie wyszło. Cierpliwie czekałam na okazję.

    Tymczasem wymarzyłam sobie psa. Beagla. Rasa niesforna i ciężka do ułożenia. Pies z charakterem. Uparciuch. Rodzice się nie zgadzali. Szczególnie mama: szczeniak = kłopoty. Wymaga dużo czasu. Będzie wszystko i wszystkich gryźć, siusiuać izp.
    Psa kupiła. Po Loopinę pojechałam ponad 250 km w jedną stronę (z centrum pl aż za Tarnów).
    Było ciężko. Ale jak pies zaczął rozumieć komendy wszyscy ją pokochali i jest pełnoprawnym członkiem rodziny.

    Pół roku później okoliczności sprawiły, że musiałam zmienić pracę. Okazało się, że nowe zajęcie będzie spełnieniem wcześniejszego marzenia. Przeprowadziłam się. Jestem zadowolona z pracy. W dużym mieście mam większy dostęp do kina, teatru. Niestety… pies się nie przystosował. Tęsknił jak wychodziłam do pracy. 8 godzin bez pańci było dla niej udręką.

    Spełniłam jedno marzenie a za drugim, też już spełnionym tęsknię. Mamy z Loopiną dla siebie urlop i weekendy.

    Teraz mam nowe marzenie: przyzwyczaić psiaka i zabrać ją od rodziców. Znów cieszyć się ze wspólnych długich spacerów. Na co dzień.

  13. Ania pisze:

    Pewnego słonecznego dnia wpadłam na szalony pomysł, by pokonać na rowerze trasę Szczecin-Międzyzdroje-Szczecin, do pokonania miałam 223 km, pomysł szalony, nigdy wcześniej nie robiłam takiej trasy, najdłuższe moje wyprawy oscylowały wokół 100 km, ale czułam psychicznie, że dam radę, poza tym stwierdziłam, że jak będę miała kryzys, to zawsze można wrócić pociągiem. Udało mi się namówić męża na towarzystwo i pewnej niedzieli wcześnie rano wyruszyliśmy w podróż „życia”. Oj nie było lekko, sierpniowe słonko mocno świeciło, co jakiś czas w głowie pojawiała się myśl o tym, że to nierealne i że nie dam rady. W Międzyzdrojach nie zabrakło kąpieli w morzu, a po smacznym obiadku czekała nas droga powrotna, która okazała się niezwykle trudna, nie raz miałam łzy w oczach, a nogi bolały coraz bardziej, widok roweru przyprawiał mnie o mdłości. Dzięki dopingowi męża ostatkiem sił dotarliśmy do domu, 223 km na liczniku, nóg nie czułam, tylna część ciała bolała niesamowicie, ale satysfakcja była niesamowita, przez następny tydzień nie spojrzałam na rower, cały tydzień siadałam też na kilku poduszkach. Dzisiaj jestem dumna, że podjęłam takie wyzwanie, że zrealizowałam moje pragnienie i już nie pamiętam o bólu, o łzach i trudzie. Polecam wszystkim odważne wyzwania :)

  14. angel pisze:

    Moim marzeniem było nauczenie się nurkować. Skutek tego był taki, że przez lekkomyślność zginęła moja przyjaciółka, do dziś mam wyrzuty sumienia…

    • Kotek pisze:

      Jestem typem osoby, która ciągle czegoś od życia wymaga.. Nie potrafię długo siedzięć w miejscu i najchętniej, gdybym tylko mogła.. Jeździłabym po świecie i zwiedzała najpiękniejsze miejsca. Największy problem jaki miałam.. i mam;p, to to , że moja mama .. Hm .. Trudno ją do czegokolwiek namówić. Boi się , że sobie coś zrobię itp.. Moim marzeniem od dziecka był wyjazd nad morze. Kiedy tylko weszłam w progi gimnazjum, czułam tak silną chęć wyrwania się z domu, jak nigdy.Wiedziałam, że są corocznie organizowane wyjazdy na zieloną szkołę właśnie w tamte strony.. Jak tylko było to pewne poszłam do mamy i zaczęłam ją błagać, żeby mnie puściła. Oczywiście mi odmówiła.. Tak było w 1G.. i w 2G też.. Nie rozumiała moich potrzeb, a ja nie dość, iż miałam uzbierane pieniądze od dawna, to aż serce mnie ściskało z bólu na myśl, że nie spełnię swojego marzenia.. Jednak w 3G się nie poddałam tak łatwo i prosiłam do upadłego, aż wywalczyłam swoje! Mama wyraziła zgodę, a ja oczywiście skakałam z radości;p..
      Pech chciał, że jadąc tam .. do Pogorzelicy ( bo tam znajdowało się miejsce moich tegorocznych marzeń), mieliśmy mały/duży wypadek.. Na szczęście nikomu się nic nie stało, ale sam fakt, że musiałam wysiadać przez rozbite okno i patrzeć na naszą panią – biedaczka wyglądała jakby dostała zawał – sprawił, że mimo iż byłam jedna z najstarszych w grupie, nie wytrzymałam narastającego napięcia i rozryczałam się w rękaw mojej przyjaciółki.. Nie bałam się o siebie. ale o mamę.. o to co by zrobiła gdybym umarła..
      Na szczęście szybko się pozbierałam.. W końcu miałam 2 tygodnie wakacji nad morzem.. Pokoje były obskurne.. A nasz miał 4mx3m ..A to dość mało jak na 4 osoby.. Ale morze było prześliczne! Ten zapach.. Te mewy .. Ten cudowny piasek..;p .. Dosłownie zwariowałam z rozkoszy;d.. Szkoda tylko, że moja przyjaciółka W tego nie rozumiała, twierdząc iż to tylko duża woda i piach.. I gdy z piaskiem we włosach i nie tylko;p, rozpromienioną twarzą i ciepłem na sercu wracałam do naszego „domu”, nie widziałam tego obskurnego, niezbyt czystego budynku, tylko raj na ziemi!.. Dosłownie;p
      Przeżyłam tam również zauroczenie..zakochanie czy jak to tam nazwać.. Ale serio ten blondyn był nieziemski;p.. Chyba nawet lepiej, że nie zawarłam z nim bliższego kontaktu.. Bo ktoś tutaj .. Znaczy w przepięknej miejscowości w której mieszkam, chybaby mnie zabił;d
      I mimo wszystkich przeciwności losu. uważam, że było warto. A teraz do wszystkich, którzy maja niespełnione marzenia.. Nie poddawajcie się. Czasem wystarczy wiara.. No i oczywiście trzeba mieć determinację. I dar przekonywania. Jak ja;p Powodzenia!

  15. maria pisze:

    Moje najbardziej szalone marzenie ktore sie spełnilo to to ze zawsze chcialam sama znalesc wsrod obcokrajowcow czyli w innym pAnstwie. Zawsze uwazalam ze jest to fascynujace i sie zdarzylo…
    Miałam dojechac do znajomych ktorzy przebywali we Francji. Oczywiscie cos mi strzelilo do glowy i wysiadlam o wiele wczesniej (jeszcze w Niemczech) ,nie raz do nich juz jezdzilam ale stwerdzilam ze jest t o swietnie nadajaca sie okazja na spelnienie marzen.
    Zostalam sama w jakims miescie w Niemczech nie zabardzo mi sie spodobalo okazalo sie ze nie jestem super mowca niemieckim i nie zawsze moglam sie dogadac ,problemy wystapily juz kiedy chcialam zarezerwowac sobie pokoj w hotelu. Po jednej nocy i uprzednim poinformowaniu o tym ze przyjade pozniej znajomych ,stweirdzilam ze ruszam tam gdzie byl poczatkowo moj cel -Francja :)

  16. redakcja pisze:

    Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie! Tym samym zamykamy konkurs Marzyciele i Pokutnicy i zapraszamy do kolejnych konkursów. Następny już w niedzielę 15 lipca!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>