Słowacki wielkim poetą jest!

Jest i koniec kropka, a kto nie czytał Gombrowicza, ten trąba! O Juliuszu Słowackim wiele napisano i powiedziano. Zaliczono go do trójcy wieszczów narodowych, określany jest wielkim romantykiem, wpisano go do kanonu lektur obowiązkowych.

Słowacki ma wielkiego pecha, urodził się bowiem później niż Mickiewicz i zapewne tylko dlatego jest do niego porównywany, a nie odwrotnie. Osobiście jestem wielką fanką jego twórczości, a co za tym idzie nie przepadam za Mickiewiczem.

Drugi pech, bo nieszczęścia zawsze chodzą parami, związany jest z obowiązkową lekturą Kordiana (Balladynę jest traktowana nieco łagodniej). Bo choć jest to dzieło ważne ze względów historyczno-sentymentalnych, na pewno nie jest proste, a zmuszanie pryszczatych nastolatków do przeczytania go skutkuje absolutną niechęcią do twórczości mistrza romantyzmu, ewentualnie złośliwymi przeróbkami przepięknego Hymnu (Smutno mi Boże). A szkoda bo, zarówno Beniowski, Mazepa czy Lilla Weneda, o nieukończonym Królu-Duchu nie wspominając, to wspaniałe utwory godne polecenia dojrzałemu czytelnikowi.

Niedoceniany za życia przez mu współczesnych i po śmierci przez uczniów szkół wszelakich, doczekał się rehabilitacji ze strony Juliana Krzyżanowskiego, który nazwał Słowackiego twórcą polskiego nowoczesnego dramatu, oraz sejmu, który w 200 rocznicę urodzin autora ogłosił rok 2009 Rokiem Juliusza Słowackiego.

This entry was posted in Autorzy, Felietony and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>