Niewinni podglądacze… [recenzja]

Ile emocji można przekazać na kilku stronach? Marek Hłasko przekonuje, że cały ogrom ludzkich uczuć można zawrzeć w kilkudziesięciu zdaniach. Nie potrzeba mu wielu bohaterów, pięknych widoków. Wystarczy pięć osób z dwóch pokoleń, skraj miasta w upalny dzień. Tak niewiele słów, jedno zdarzenie, a czytelnik będzie zadawał sobie pytanie: „Dlaczego?”.

Bohaterów Hłaski poznajemy w sobotni letni dzień, gdy „miasto ma pijaną mordę”, a ludzie zastanawiają się co zrobić, aby uczynić ten dzień interesującym. Usiąść na ławce i stać się jednym z obserwatorów, szukać wrażeń, by nie odejść będąc niespokojnym i niespełnionym…

Jeden z bohaterów, pan Gienek, wpada na zdawałoby się niewinny pomysł, aby zabrać kolegów na pobliskie działki. Trzech dorosłych mężczyzn miałoby tego dnia podglądać parę młodych kochanków. Namawia kolegów kusząc ich widokiem ładnej, młodej kobiety. Żaden z nich nie jest w stanie odmówić. Zakradają się pod jedną z altan i obserwują. Co widzą? Tytułowy Pierwszy krok w chmurach. Na pozór niewinne zajęcie przywołuje wspomnienia. Czy odmieni uczucia dwojga młodych ludzi?

Do czego skłoni trójkę dorosłych bohaterów to, co zaobserwowali? I dlaczego? Aby się tego dowiedzieć należy sięgnąć po lekturę. Autor z pewnością po raz kolejny zaskoczy nas swym wnikliwym i bezpośrednim spojrzeniem na ludzi. Nie pozostawi po sobie niedosytu, lecz chęć poznania pokolenia lat 1950/60.

This entry was posted in Recenzje and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>