Gosposia, czyli wezmę na głowę cały Twój dom [recenzja]

Maria Strachocińska, bohaterka powieści, to młoda kobieta tzw. żona przy mężu. Porzuciła karierę naukową, żeby spełniać rolę wzorowej pani domu. Świetnie zarabiający mąż – prawnik serwuje swojej wybrance luksusowe życie w pięknym domu, oczekując od mniej, aby go sprawnie prowadziła. Maria, aby dopełnić swoje szczęśliwe życie, chce wrócić na uczelnię i kontynuować pracę doktorską. Mąż jest temu przeciwny i swój protest wyraża siłą fizyczną. Poturbowana kobieta postanawia nie poddawać się terrorowi. Wypłaca sobie z małżeńskiego konta pensję, jak argumentuje należną za lata bycia gosposią, i ucieka ze złotej klatki.

Dzięki pomocy teściowej, która także kiedyś uciekła od używającego siłowych argumentów męża, udaje się do Szczecina. Tam z kolei dzięki wszechstronnemu wsparciu geriatrycznej paczki rozpoczyna nowy etap swojego życia. Korzystając z doświadczenia jakie zdobyła w prowadzeniu domu – postanawia zostać wyjątkową gosposią. Drogą, ale doskonałą.

Monika Szwaja w sposób delikatny porusza w tej powieści kilka istotnych problemów społecznych. Na plan pierwszy rzuca się ograniczenie wolności kobiet, zwłaszcza w sposób fizyczny, ale znajdziemy tu także problem rasizmu, niepełnosprawności, trudnych relacji rodzinnych, sponsoringu nastolatek przez dojrzałych mężczyzn.

Wszystkie zarysowane problemy znajdują szczęśliwy finał – kobieta, na którą mąż podniósł rękę, odchodzi i rozpoczyna nowe życie, rasista dostaje nauczkę, a sponsor młodocianej ostrzeżenie. Powieść dobrze się kończy i ma optymistyczne przesłanie.

This entry was posted in Recenzje and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>